Jedyny rzemieślnik wśród noblistów i jedyny noblista wśród rzemieślników - rocznica urodzin Władysława Reymonta

Reymont (właściwie Rejment) urodził się 7 maja 1867 roku we wsi Kobiele Wielkie w powiecie noworadomskim guberni piotrkowskiej. Wychowywał się w ubogiej rodzinie organisty. Jego ojciec był nie tylko człowiekiem wykształconym, ale i oczytanym. Józef Rejment grał na organach w tuszyńskiej parafii, prowadził też księgi stanu cywilnego, notując w nich tak ważne wydarzenia jak narodziny, śmierci i śluby. W imieniu proboszcza prowadził również korespondencję z władzami rosyjskimi. Matka przyszłego prozaika, Antonina z Kupczyńskich Rejmentowa, posiadała niezwykły dar snucia barwnych opowieści, w które tak lubił się wsłuchiwać. 
Miał ośmioro rodzeństwa, czasy były okrutne, a pieniędzy w domu mało, bo jak tu wyżyć z nędznej pensyjki wiejskiego organisty. Zatem rodzice postanowili, że syn odziedziczy zawód po ojcu. Ale młodzieniec zbuntował się, nie czując powołania do muzyki, nie chciał się kształcić i w ogóle unikał szkół jak ognia.  Wreszcie udało mu się ukończyć Warszawską Niedzielną Szkołę Rzemieślniczą. 
W zawodzie krawca kształcił się w latach 1880–1883, aż został czeladnikiem. Wyzwoliny nastąpiły 2 stycznia 1884 roku, kiedy okazał komisji doskonale uszyty frak. Wprawdzie nigdy zawodu tego nie wykonywał, szyć jednak umiał i szył najpiękniej – ze słów uszył epopeję polskiej wsi, „Chłopów”. Lecz zanim uszył dzieło swojego życia. często zmieniał nie tylko zawody, lecz i adresy, lubił podróżować i zwiedzać, chłonąc jak gąbka atmosferę każdego miejsca, które odwiedził czy to w Polsce, czy w Europie. Zdarzało mu się bywać nawet aktorem i przemierzał wraz z wędrowną trupą wsie i miasteczka, poznając ludzi, zapisując w pamięci ich drobne sprawy życia codziennego. Na deskach teatralnych występował również w Lublinie i w Puławach. Miał nawet nadzieję zostać mnichem, tyle że czmychnął od paulinów częstochowskich tuż przed złożeniem ślubów zakonnych, bo przerażały go rygory życia klasztornego. I skandale, i miłostki nie były mu obce. 
Dzięki ojcu mógł się trochę ustatkować, ponieważ Józef załatwił mu posadę dróżnika Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, a młodzieniec pełnił tę funkcję niskiej rangi funkcjonariusza między innymi w Lipcach i w Rogowie. To wtedy właśnie zaczął tak na dobre pisać swoje powieści, opowiadania, dramaty i utwory poetyckie, które następnie darł i palił, co sam wielokrotnie podkreślał. Tylko czy mu wierzyć można? Życiorys Reymonta pełen jest luk, niejasności, niedopowiedzeń i sprzeczności, a autorem większości jest jego główny bohater. Swobodnie dawał się ponosić fantazji, dość często sprowadzając swoich interlokutorów na manowce. Był człowiekiem wrażliwym, porywczym, ulegającym zmiennym nastrojom, słabego zdrowia. Kiedyś, ze względu na dużą wadę wzroku, zamiast zejść ze sceny, wszedł do szafy… 
Miewał nawet myśli samobójcze. Miał żywiołowy talent. Posiadał niezwykle chłonny umysł i cechowała go bystrość obserwacji, ale uważano, że brakuje Reymontowi kultury i twórczej samowiedzy. Nazywano go „medium piszącym”, również ze względu na jego zainteresowania okultystyczne. Ponieważ apodyktyczny ojciec ani też współziomkowie nie wykazywali zainteresowania, a wręcz byli zniesmaczeni literackimi eksperymentami Władysława, pod nieco zmienionym nazwiskiem w 1892 roku opublikował swoją pierwszą nowelę „Wigilia Bożego Narodzenia”. Rok później, finansowo goły jak święty turecki, ruszył na stałe do Warszawy, mając jeden cel – podbić swoją twórczością cały świat. Początkowo, jak to zwykle bywa, nikt nie poznał się na jego talencie i nie wydawał jego utworów. Przełomowym okazał się reportaż „Pielgrzymka do Jasnej Góry”, napisany za namową Antoniego Świętochowskiego. Reportaż ukazał się w „Tygodniu Ilustrowanym” i otworzył Reymontowi wrota do literackiej kariery. W 1896 roku doczekał się wreszcie pierwszego zamówienia na powieść. W fabule „Komediantki” wykorzystał wątki autobiograficzne z okresu aktorskiego. Główną bohaterką jest Janina Orłowska, córka kolejarza. Dziewczyna ma głowę pełną marzeń, nie chce wychodzić za człowieka, którego nie kocha. Zdaje sobie sprawę z tego, że jeśli podejmie decyzję o odrzuceniu oświadczyn, będzie musiała opuścić dom. Wyjeżdża do Warszawy, aby poświęcić się sztuce i zostać aktorką w teatrze Cabińskiego. Nie jest to jednak łatwy chleb, doznaje wielu rozczarowań, które prowadzą ją na skraj rozpaczy, nawet do myśli samobójczych. Dalsze losy Orłowskiej Reymont opisał w powieści „Fermenty”. Utwory przyniosły mu upragniony sukces literacki i finansowy. Wówczas znowu zaczął podróżować, kolekcjonując ludzkie charaktery jak pocztówki. Po powrocie do Polski napisał jedno ze swoich najważniejszych dzieł – „Ziemię obiecaną”. Ożenił się w 1902 roku, z Aurelią de domo Szacsznajder, primo voto Szabłowską. Dzięki pieniądzom uzyskanym w ramach odszkodowania za wypadek kolejowy, mógł z powodzeniem rozwieść swoją wybrankę serca z poprzednim mężem i wstąpić z nią w związek małżeński. Podróżował. Przemieszczał się między Polską, Francją i Włochami, pisząc swoje opus magnum, „Chłopów”. 
Był pionierem w przedstawieniu życia wiejskiego, bowiem dotąd tego tematu nie podjął żaden z twórców, a jeśli nawet – nie na taką skalę. Panoramiczny obraz łowickiej wsi, to wielkie, epickie malowidło, pisał dwukrotnie. Pierwszy rękopis zniszczył w 1901 roku cztery lata od złożenia zamówienia przez „Tygodnik Ilustrowany”. Dopiero drugie podejście wydało się pisarzowi na tyle dobre, że wyraził zgodę na druk. Rytm przyrody wyznacza rytm prac, a jednocześnie kalendarz obrzędów i świąt wyznacza porządek codziennego życia lipeckiej gromady. Wewnętrzne funkcjonowanie społeczności ukazane jest bez zbędnego koloryzowania – bez upiększania Reymont pokazuje mały tygielek tarć spowodowanych różnym stopniem zamożności, różnorodnością ludzkich charakterów, wielowarstwowymi powiązaniami i egzystencjalnymi problemami. Lipecki mikrokosmos wiruje po orbicie, której centrum stanowi Maciej Boryna, patriarchalny gospodarz, przedstawiony przez pisarza w końcowej fazie życia – od wesela z Jagną, momentu inicjującego drugą młodość Boryny, aż po śmierć. 
Tłem, trzecim planem, a zrazem pełnoprawnym bohaterem epopei, jest cykl pór roku, nadający wszystkiemu sens i porządek. Starania o przyznanie Reymontowi Nobla planowano podjąć już w 1916 roku. Dwa lata później Akademia Umiejętności w Krakowie oficjalnie wysunęła jego kandydaturę, a ponowił ją w 1920 roku Per Hallstrom, członek Komitetu Nagrody Nobla. Ale dopiero w 1924 roku, dzięki zabiegom Alfreda Wysockiego, 13 października, na wniosek prof. Andersa Österlinga, Akademia przyznała pisarzowi Literacką Nagrodę Nobla za powieść „Chłopi”. Reymont przyjął ten sukces z goryczą, był już mocno schorowany, bez sił, na co mu były, jak sam twierdził, sława i pieniądze. Zdawał sobie sprawę ze swojego stanu zdrowia i wiedział, że jego dni są policzone. Zmarł dwa tygodnie po Żeromskim, 5 grudnia 1925 roku. Pochowano go na koszt państwa, a w pogrzebie uczestniczył sam prezydent Wojciechowski, rząd i korpus dyplomatyczny. Ciało złożono na cmentarzu Powązkowskim, gdzie nad trumną pięknie przemawiali Witos, Staff i Iwaszkiewicz. Urna z sercem pisarza spoczęła w kościele pw. Świętego Krzyża. 

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Portret Władysława Stanisława Reymonta pędzla Jacka Malczewskiego, domena publiczna 

Komentarze